|
|
Gdzie szukać pomysłów na tekst? 14-08-2007
Być copywriterem
Lubisz pisać? To być może zdarzył Ci się kiedyś przed (lub podczas) tworzenia jakiegoś tekstu, że nie miałeś pomysłu na artykuł, czy post, lub wiedziałeś co chcesz napisać, ale nie mogłeś znaleźć odpowiednich słów by zacząć?
Niektórzy twierdzą, że nigdy nie brakuje im słów - nic tylko się cieszyć. Ja jednak mam lepsze i gorsze dni - niemniej jednak prowadzę biznes, a tu nie ma miejsca na kilka złych dni z rzędu! Po prostu trzeba wykonać zlecenie. Na szczęście są pewne sposoby "wspierające" proces kreatywny i proces pisania, gdy szukamy odpowiednich słów by zacząć.
Oto sposoby na pobudzenie kreatywności, które ja stosuję i które zasłyszałem u innych
-
Zapomnij o tym na chwilę. Jeżeli siedzisz nad czymś zbyt długo, to Twoja kreatywność może "być zmęczona". To co ja najczęściej robię w takich sytuacjach, to odpuszczam sobię temat i zaczynam robić zupełnie coś innego. Daję wypocząć mojemu mózgowi. Wracam do tworzenia po jakimś czasie - wypocząty, z nowymi siłami.
-
Zacznij od środka. Czasami, trzymając się "schematów" (lub przyzwyczajeń) próbujemy zaczynać np. od napisania mocnego nagłówka. Gdy nam to nie idzie, "marnujemy" czas i energię myśląc, że jak przejdziemy ten etap, to reszta pójdzie już gładko. Jednak faktem jest, że *marnujemy* jakieś zasoby. Może lepiej, skuteczniej i efektywniej będzie zacząć pisanie od innego elementu, a później powrócić do początku. Warto spróbować - czasami w trakcie tworzenia tego "środka" przychodzą bardzo dobre pomysły na ten trudny początek.
-
Napisz do znajomego. Mając problem z ubraniem czegoś w słowa, możesz spróbować techniki "na znajomego". W zasadzie występować może w dwóch rodzajach: zacznij pisać email do znajomego zaczynając od słów "Witaj, mam taki problem - właśnie piszę tekst na temat _____ i nie mam pojęcia jak to zrobić. Problem leży w tym, że ______"; drugi sposób polega dokłądnie na tym samym z tym, że zamiast pisać, opowiadamy o problemie na głos.
-
Wyduś to z siebie i przeredaguj. W znacznej większości przypadków, znacznie trudniej jest właśnie "coś" napisać, niż dopieszczać już coś napisanego. Dlatego skoncentrować się możesz na początku po prostu na wypisywaniu pomysłów, haseł, pojedynczych zdań, itp. - po prostu rzucaj pomysły na papier lub ekran... Możesz urzyć do tego celu np. tzw. mapy myśli.
-
Wydrukuj, przeczytaj, poprawiaj. Często pisząc na komputerze nie dostrzegamy pewnych rzeczy. Dobrym sposobem, który stosuję równie często, jest po napisaniu tekstu - lub jego części - wydrukowanie go. I praca przez chwilę długopisem na tym wydruku. Proponuję spróbować - to naprawdę działa. Przy drukowanej kopii widać naprawdę różne mankamenty naszego tekstu.
-
Przeczytaj na głos. To również może być pomocne, tak jak uczenie się przez czytanie na głos. Przeczytaj swój tekst na głos, lub - jeszcze lepiej - daj przeczytać go komuś innemu. W ustach innej osoby tekst może nabrać innego brzmienia i znaczenia. Warto stosować taką technikę jeżeli jest tylko ku temu sposobność.
-
Pytaj znajomych o pomysły. "Nie-copywriter" będzie miał na tekst i Twój problem zupełnie inne spojrzenie, pomysły, skojarzenia - warto się z nimi zapoznać. Być może będzie można je wykorzystać lub na ich podstawie zbudować nowe.
-
Szukaj pomysłów czytając. Często zdarza się, że inspiracją stają się dla nas rzeczy stworzone przez innych. Czytając coś widzimy popełnione błędy i widzimy, jak można zrobić to zdecydowanie lepiej. Jednak ta metoda ma pewną wadę - nasz twór może być zabarwiony oryginałem... dlatego należy uważać.
Co jeszcze?
Bycie copywriterem oznacza bycie gotowym. Pomysły często trafiają do głowy w różnych, najbardziej niespodziewanych momentach - gdy pływasz, biegasz, idziesz do pracy, jesteś na spacerze... ogólnie, gdy nie zajmujesz się pracą.
Dlatego miej zawsze pod ręką dyktafon, notes i długopis, lub cokolwiek innego co utrwali pomysł, myśl, zdanie. NIE UFAJ PAMIĘCI - dobre pomysły przychodzą szybko, i w takim samym tempie odchodza.
A teraz pytanie...
Czy wy sami znacie jeszcze jakieś "metody na kreatywność"? Jakie techniki stosujecie w chwilach braku pomysłu?
Komentarze pozostają do Waszej dyspozycji - czekam na wasze wpisy i zapraszam do dyskusji...
Michał z Warszawy | 05.09.2007
|
|
Witam. Z przyjemnością czytam Pana artykuły i bardzo za nie dziękuję. Przyznam, że po cichu myślę o pracy w charakterze copywritera. Od ponad dwóch lat param się zawodowo tekstem pisanym (wzory przemówień, teksty o tematyce społecznej...). Od czasu do czasu znajomi proszą mnie, bym ubrał w słowa ich pomysły odnośnie działalności ich firm (strony www, foldery). Nawiązując do tematu artykułu, w pełni podpisuję się pod Pana poradami. Po roku pracy pisarskiej sam zauważyłem, że impotencja twórcza dopadała mnie coraz częściej, szczególnie w sytuacjach, gdy musiałem coś napisać na temat, o którym już kilkakrotnie traktowały teksty mojego autorstwa. ZAuważyłem, że pomaga mi wprowadzenie się w stan (nie wiem jak to nazwać) pewnego luzu, improwizacji. Wówczas przechodzę z poziomu wiedzy na poziom odczuć. Często wychodzą z tego ciekawe rzeczy, które następnie konfrontuję z rzeczywistością. Bardzo mi to pomaga i pozwala ustrzec się przed punktem zerowym (gdy się wydaje, że już nic nie można wymyśleć). Pozdrawiam serdecznie!
|
Piotr
| 06.09.2007
|
Witam serdecznie
Dziękuję za ten pierwszy komentarz ;)
Choć strona nie ruszyłą jeszcze oficjalnie (głównie ze względu na mój urlop), to staram się umieszczać jakieś atykuły...
Jeżeli chodzi o stan "luzu" to owszem, mówimy chyba o tym samym :) jeżeli Tobie chodzi o chwile, w których nie myślimy o projekcie, a pomysły przychodzą do głowy...
Czy może mówisz o czymś innym (np. swego rodzaju medytacja...) ?
|
Michał z Warszawy | 06.09.2007
|
|
Witam ponownie,
Może medytacja to za dużo powiedziane. To raczej puszczenie wodzy fantazji bez zbytniego ograniczania się przedmiotem projektu. Oczywiście myśli krążą wokół niego, ale na zasadzie wolnych skojarzeń. To trochę jak pisanie wiersza czy tekstu piosenki. Łączę przyjemne z pożytecznym. Na końcu wracam całkowicie do projektu i wówczas jest o wiele łatwiej, bo kartka czy monitor nie są już puste - ich biel jest dołująca :-). Oprócz tego ustawiłem swoje biurko pod oknem. Mam widok na niebo i oświetloną wieżę bobliskiej Bazyliki (mieszkam na VII piętrze).
Życzę jak najwięcej pomysłów!!!
|
Piotr
| 06.09.2007
|
O, o metodzie z biurkiem nie pomyślałem... a sam ją stosuję :)
Jest tylko taka mała różnica - ja pokój w którym pracuję większość czasu mam na poddaszu, a łóżko (gdy leżę z laptopem) i biurko (gdy siedzę) mam pod oknem, tak że przeważnie widzę niebo :) ...
Dobrze jest czasem pobujać w obłokach...
|
Ula | 20.12.2007
|
|
Bardzo ciekawy artykuł, ale za dużo mi pan nie pomógł... Myślałam, że poda pan jakieś konkretne pomysły na artykuł. Wiem jak się do tego zabrać, ale nie wiem o czym napisać!
|
|
|